Sławomir & Mariusz Sasińscy
 PZHGP Oddział 0272 Trzcianka 

Gołębie z Mistrzowskiej Drużyny 2015
Mistrz Okręgu Piła w kat. A gołębi młodych

 GolebieSasinski.pl


Małymi krokami po sukces – Sławomir i Mariusz Sasińscy

Prekursorem hodowli gołębi w rodzinie Sasińskich był Sławomir Sasiński, senior rodziny, mąż Agnieszki i ojciec Mariusza. Nie przez przypadek wymieniamy te osoby, ponieważ wszyscy członkowie rodziny... i nie tylko, bo także narzeczona Mariusza, a nawet 17-letni sąsiad Sebastian pomagają przy tej hodowli gołębi pocztowych. Oczywiście role każdej z osób są różne, mniejsze lub większe, jednakże zawsze jest to pomoc bezcenna.
Sławomir Sasiński gołębie hodował od zawsze, jednakże przez długi czas nie należał do związku i nimi nie lotował. Dzięki namowom kolegi w roku 2008 zapisał się do PZHGP i zaczął lotować. Rozpoczął „wielkim wejściem”, ponieważ jako debiutant zdobył tytuł Mistrza Rejonu w lotach gołębi młodych. Pierwsze gołębie do lotowania, przy pomocy kuzyna Marka Kamińskiego, zakupił od Andrzeja Pyki z Oddziału Kostrzyn nad Odrą. Gołębie te przez trzy lata robiły dobre wyniki w lotach gołębi dorosłych, niestety słabo przekazywały swoje dobre geny dzieciom. Między innymi dlatego dalej szukano dobrego materiału. W roku 2009 poszukiwania cały czas dotyczyły gołębi od polskich hodowców. Niestety oprócz pojedynczych sztuk sprowadzane gołębie nie sprawdzały się. Mariusz Sasiński, który w czasie naszej rozmowy reprezentował tą rodzinną hodowlę, uczciwie powiedział, że na pewno na wyniki w tamtym czasie wpływ miał stopień posiadanej wiedzy. Nie była ona taka jak chociażby w roku 2012 i kolejnych. A skąd czerpali wiedzę bohaterowie tego reportażu? Za chwilę się dowiemy.

Rzetelność dziennikarska nakazuje opisać także początki hodowli Mariusza. Choć na listach konkursowych widniał on już od 2009 roku, to tak na poważnie zaczął „chodzić” przy gołębiach w roku 2011. Młodzieńczy zapał (Mariusz ma aktualnie 25 lat) sprawił, że obszar poszukiwań cennego materiału wyszedł szeroko poza granice Polski. Z polecenia kolegi trafili do Belgii, do jednej z najlepszych hodowli - Roberta Verbeek. Na jesień 2011 roku odebrali oni od niego 11 wcześniej zamówionych późnych młodych. On sam posiadał gołębie m.in. po najlepszych gołębiach rozpłodowych od Gastona van de Wouwera z Berlaar (m.in. linia Kaasboer). Aktualnie w rozpłodzie rodziny Sasińskich znajduje się 20 gołębi z linii Kassboera.

Na szczęście nie zapomniano o polskich czołowych hodowlach. W tym samym roku  (2011), dzięki kontaktom ojca, do rozpłodu na pożyczenie trafił od Krzysztofa Kotrycha z Oddziału Włocławek jego najlepszy samiec rozpłodowy, Janssen 729 oraz dobrana samica. Wraz z jeszcze jedną, już swoją samicą, rodzina Sasińskich wyciągnęła po tym gołębiu 11 młodych, które zostały jako baza rozpłodowa. Przyjaźń z kolegą Kotrychem trwa do dziś. Z tego źródła co roku przychodzi 30-40 gołębi młodych, które w całości przeznaczane są do lotu. Co ciekawe, to te gołębie w 2014 roku uratowały tytuł Mistrza Okręgu Piła w lotach gołębi młodych. Gdyby nie twardość i zaciętość tych gołębi, nie wiadomo jakby skończył się lot nr 4, który odbywał się w ciężkich, deszczowych warunkach. W pierwszym dniu powróciły i punktowały tylko młode przysłane przez Krzysztofa Kotrycha.

Wyjątkowy kontakt, który procentuje po dzień dzisiejszy, Mariusz Sasiński nawiązał w 2011 roku z Waldemarem Piszczałą z Oddziału Radomsko. Z tego źródła do hodowli trafiło 6 gołębi po najlepszych gołębiach Waldemara Piszczały (m.in. po słynnym Faraonie, ojcu gołębi olimpijskich czy też olimpijczyku „3707”). Gołębie te były przygotowane typowo do rozpłodu – odpowiednio zinbredowane. Co więcej, oprócz gołębi, Waldemar Piszczała przekazał Mariuszowi inne, równie cenne sekrety – wiedzę o tym jak powinno wyglądać prowadzenie gołębi dorosłych. Począwszy od sezonu 2012 to właśnie na wiedzy otrzymanej od Waldemara Piszczały oparty jest system prowadzenia gołębi dorosłych: karmienie, suplementacja, profilaktyka zdrowotna, leczenie, obloty i treningi, motywacja, wskazówki itd. W czasie sezonu są oni prawie cały czas na telefonie. Korzystając z okazji Mariusz Sasiński chciałby podziękować zarówno za odstąpione gołębie, przekazaną wiedzę oraz po prostu przyjaźń. Na dzień dzisiejszy w rozpłodzie tandemu Sasińskich jest 20 gołębi z lub po gołębiach od Waldemara Piszczały, ze wszystkich jego najlepszych linii: 3707, 3731, Faraon, Słowak.

Ważnym etapem w historii tej hodowli był rok 2012. Wszystko zaczęło się od tego, że okazało się, że Robert Verbeek oraz jego kolega, mistrz krótkiego dystansu, Karel Peeters, oprócz gołębi dzielą z Mariuszem Sasińskim kolejną wspólną pasję – myślistwo. Na zaproszenie Mariusza przyjechali oni na polskie łowiska. Goście z zagranicy zostali ugoszczeni, na polowaniu „bór obdarzył i przyniósł dary”, więc znajomość z belgijskimi mistrzami z poziomu koleżeństwa przerodziła się w przyjaźń. Podczas wizyty u Mariusza Sasińskiego otrzymał on cały szereg porad o tym jak lotować gołębie, jak przerobić gołębniki, żeby były optymalne, zrobiono selekcję posiadanych wówczas gołębi. Doszły także kolejne, wybitne gołębie, m.in. cztery gołębie od Barta Geerinckxa, dzieci Sybouke, wnuki Wittekop Sylvester, Bourgeske i Gladiator.

Sezon 2013, to pierwsze próby lotowania roczniakami po nabytkach z roku 2011 i ich potomkach. Najpierw bowiem zadbano, aby z zakupionych gołębi zrobić pełną bazę rozpłodową, a dopiero później lotową. Niestety łącznie gołębi zgodnie z pochodzeniem (w linii) nie okazało się dobrym rozwiązaniem. Po kolejnej z wizyt, przyjaciele z Belgii polecili mu, aby gołębie od nich, tzn. te z linii Kaasboera połączyli z gołębiami od innych hodowców. Tak też Mariusz Sasiński zrobił w 2014 roku i okazało się, że krzyżówka z gołębiami od Waldemara Piszczały i Christiana Bak (linia Montaya) była „strzałem w 10”!

Przy okazji tego tematu zapytaliśmy Mariusza Sasińskiego czy jego koledzy z zachodu widzą różnice w charakterze ich gołębi oraz polskich. Wielu hodowców twierdzi, że popularne tezy o tym, że gołębie z zachodu są szybkie, ale miękkie, natomiast polskie nie zawsze są szybkie, ale za to mocne i uparte, to mit. Choć nie chcieli generalizować, to faktycznie potwierdzili, że często tak jest, że gdy gołąb belgijski nie wróci w dniu lotu, to często nie wraca w ogóle, a jak wraca, to w super czasie. Jednocześnie byli pod wrażeniem, że polskie gołębie, po fatalnym locie, na drugi dzień rano często meldują się jeden po drugim. Może dlatego krzyżówka belgijskich i polskich gołębi okazała się tak dobrą decyzją. Belgijska szybkość i polska twardość sprawiła, że powstały gołębie uniwersalne. Na razie potwierdzają to loty gołębi młodych, w których rodzina Sasińskich zdobyła tytuły: w sezonie 2014 Mistrza Okręgu Piła (6 Przodownik w Regionie VI Poznań); w sezonie 2015 (dwoma drużynami) Mistrza i wice Mistrza Okręgu Piła (odpowiednio 12 i 27 Przodownika w Regionie VI Poznań). Oczywiście wraz z mistrzostwem Okręgu przyszły mistrzowskie tytuły na niższych szczeblach, czyli Oddział i Sekcja. Także wśród lotników gołębie tandemu Sasińskich zajmowały pierwsze miejsca, m.in. w 2015 roku: 1, 2, 4, 5 i 6 lotnik Okręgu gołębi młodych! W lotach gołębi dorosłych także były sukcesy, jednakże na dzień dzisiejszy, to wciąż gołębie młode są chlubą tej hodowli. Nie ma co się dziwić. Loty gołębi młodych w ostatnich dwóch sezonach były fenomenalne. Serie w każdym locie łapano dosłownie w kilka sekund. Jak mówi Mariusz Sasiński, posiłkując się listami konkursowymi: „najdłuższa seria w 2014 roku odbiła się w 5 sekund!”. Prawie na każdym locie gołębie przylatywały grupami po 20-30 gołębi naraz.

Wyjątkowo ciekawą historię Mariusz Sasiński opowiedział o pewnym przybłąkanym gołębiu, którego w maju 2014 roku, wyczerpanego, znalazł wujek Mariusza w pobliżu stawu. Oczywiście zabrał on tego gołębia i przyniósł, aby się nim zająć. Po udzieleniu pierwszej pomocy sprawdzono czyj to gołąb. Okazało się, że należy on do Theodora Jappe, kilkukrotnego mistrza Niemiec. Co więcej, gołąb ten był drugim rocznym lotnikiem Niemiec! Mariusz Sasiński zadzwonił do Theodora Jeppe i powiedział mu o gołębiu. Usłyszał wtedy od jego właściciela, że ze względu na wiek, nie jest w stanie po niego przyjechać, jeśli go przywiezie, to na prawdę się odwdzięczy, a jak nie chce go przywieść, to ma jedną radę: niech go nigdy nie usuwa. Mariusz Sasiński nie rozważał zatrzymania tego gołębia, a że do Berlina nie było aż tak daleko, to postanowił odwieźć tego gołębia do właściciela. Theodor Jappe nie wierzył, że ten gołąb wróci do niego, dopóki auto z Polski nie podjechało pod jego dom. Uczciwość została wynagrodzona. W zamian za opiekę i zwrot tak cennego gołębia otrzymał gotowy program lotowania gołębiami młodych oraz sześć jajek po trzech najlepszych jego parach. Ze wszystkich jajek udało się wychować młode, dziś wszystkie są w rozpłodzie.

Bardzo interesującym tematem są gołębniki rodziny Sasińskich. Otóż w ciągu stosunkowo krótkiego czasu, bo na przełomie trzech lat (2009-2012) były one przerabiane aż trzy razy. Ostatnie przeróbki były za sprawą porad podczas wizyty belgijskich przyjaciół. Oto rzeczy, który zostały zrobione na koniec 2012r: 1. Powiększono gołębniki poprzez dorobione korytarzy we frontowej części gołębników. Podłoga na korytarzach jest pełna, natomiast w przedziałach są ruszta, pod którymi są wyciągane szuflady; 2. Pojedyncze ściany ocieplono (wełna 15cm) i obito dodatkową warstwą, tak że powstały podwójne, dobrze izolujące termicznie ściany; 3. Przerobiono system wentylacji. Każdy przedział ma swój indywidualny wyciąg (wentylacja grawitacyjna) oraz wentylator elektryczny (wentylacja mechaniczna). Wentylatory elektryczne nie są używane często. Pomagają przy wybitnie gorących dniach, gdy powietrze po prostu stoi; 4. Ocieplono sufity, dach oraz wyciągi wentylacji grawitacyjnej (przez ocieplanie ich działanie jest o wiele gorsze.); 5. Za pomocą folii mlecznej przyciemniono szyby. Dzięki temu wdowce są spokojniejsze. W tej hodowli jest to istotne, ponieważ gołębnik jest na poziomie ziemi i leży obok wyjazdu z posesji. Duży ruch ludzi i aut sprawiał, że wcześniej gołębie mocno się denerwowały; 6. Tam gdzie w „oknach” była klasyczna kratka, na okres sezonu lotowego, zakłada się specjalną siatkę przeciwwietrzno – osłonową. Jest to siatka w kolorze ciemnej zieleni. Duża gramatura dzianiny daje zacienianie i bardzo dobrze chroni od podmuchów wiatru; 7. Zamontowano systemy mierzące temperaturę i wilgotność w gołębniku; 8. Zamontowano automatyczne doświetlanie z włącznikami czasowymi. Jak mówi Mariusz Sasiński nie jest to system idealny, ponieważ światło zapala się i gaśnie nagle. Dlatego lepiej go używać wyłącznie rano. Planowany jest jednak montaż systemu ze stopniowym rozjaśnianiem i gaszeniem, wtedy bez problemów dzień można wydłużać lub skracać zarówno rano, jak i po południu; 9. Także podłoga jest podwójna, tak aby gołębnik z każdej strony był dobrze izolowany. Jak przekazał mu Karl Peeters: „gołębniki muszą być ciepłe, żeby wygrywać sprint”. Dla szerszego wytłumaczenia napiszemy, że Karlowi Peetersowi chodziło o małe zmiany temperatur w gołębniku (a także wilgotności) między dniem a nocą. Nie może być tak, że każde wahanie temperatury/ wilgotności na zewnątrz od razu ma swoje odzwierciedlenie w warunkach panujących w gołębniku, bo ma to zły wpływ na gołębie. Dotyczy to wszystkich miesięcy sezonu lotowego, a w szczególności maja i września, które potrafią być naprawdę kapryśne; 10. Przerobiono regały z półkami, tak aby były mobilne (ruchome!). To ciekawostka przywieziona z Belgii od Barta Geerinckxa. Wraz z biegiem sezonu regały z półkami przysuwa się do przodu w efekcie czego zmniejsza się powierzchnia przedziału, w którym są gołębie (w przedziałach dla wdowców jest po 15 półek, jednakże nie wszystkie są obsadzane). Mniej miejsca, to mniej latania po przedziale, wariactw, a więcej pilnowania własnej celi, odpoczynku. W kulminacyjnym momencie przedział ma ok. 70cm głębokości. Szeroki korytarz z przodu, a pusta powierzchnia za regałem sprawia, że warunki panujące w gołębniku nie pogarszają się na skutek przesuwania regału do przodu; 11. Na okres jesieni i zimy dostawiane są woliery, choć w najbliższym czasie planuje się dorobić stałe woliery dla samic; 12. Grzejniki, które w wybranych okresach roku hodowlanego podnoszą temperaturę w gołębniku i/ lub zmniejszają wilgotność powietrza.

Pozostałe, charakterystyczne elementy gołębników to: duża liczba okien oraz osobnych wejściowych otworów wentylacyjnych. Dodatkowe, ruchome płyty na suficie. W gołębnikach dla gołębi młodych są one podstawą systemu wentylacji, ponieważ nie ma tam wyciągów ani wentylatorów elektrycznych. Natomiast u gołębi dorosłych, płyty na syficie, są pozostałością po poprzednim systemie wentylacji, aktualnie przede wszystkim umożliwiają dostęp na „strych” gołębnika. W przedziałach wdów oraz gołębi młodych znajdują się regały z tzw. półkospoczywakami. Poza głównym kompleksem gołębników jest jeszcze osobny gołębniki, po drugiej strony podwórka (dla drugiej drużyny gołębi młodych oraz rozpłodowych). W przypadku tych gołębników planowane są gruntowne przeróbki, więc nie będziemy się skupiać na ich opisie. Pomimo tego, że z tego gołębnika gołębie także dobrze leciały na lotach, to jednak widać przewagę gołębników, które zostały przerobione według wskazówek belgijskich kolegów. Warto zaznaczyć, że Mariusz Sasiński u gołębi dorosłych stosuje podział stada na mniejsze drużyny, które przygotowywane są pod loty w danych kategoriach. Wyraźnie zaznaczone są przedziały z gołębiami na kategorie A-B, oraz C-M. Umożliwia to wprowadzenie różnych systemów przygotowania.

Zanim opiszemy jak wyglądało prowadzenie młodych gołębi w mistrzowskich sezonach podsumujmy, że wiedza i system prowadzenia gołębi w hodowli tandemu Sasiński opiera się na wiedzy przekazanej przez wcześniej opisanych hodowców. Gołębie dorosłe to typowo system od Waldemara Piszczały. Natomiast gołębie młode, w aspekcie karmienia i dodatków żywieniowych jest to system Theodora Jappe, natomiast pozostałe kwestie to wiedza od Roberta Verbeek, Barta Geerinckxa i Karla Peetersa. (...)

Fragment artykułu z Poradnika Hodowcy nr 1/2016. Ciąg dalszy artykułu można przeczytać w papierowej wersji czasopisma. Opublikowano za zgodą wydawnictwa.

Autor: Stanisław Górski
www.poradnikhodowcy.pl


Sławomir i Mariusz Sasińscy

Dzikowo 61
78-600 Wałcz

+48 507 934 335

mariusz_sasinski@onet.pl


TopLista


Odwiedziny

Liczba wyświetleń: 5915


Tłumaczenie


O stronie

Strona internetowa utworzona przez: Stanisław Górski, tel. +48 782 647 937